Make your own free website on Tripod.com

dziesięciu braci (tsejn brider)

Dziesięciu braci jak jeden mąż
pod parkanem stało.
Dziesięciu braci jednako
na ziemię padało.
Trup brata, choć blady,
i wtedy zachwyca
jak niepokalana i wieczna dziewica.

Pogrzebałam swych braci
w ziemi pod parkanem.
Łzy pospieszne, milczące
wylałam nad ranem.
I uciekłam trwożliwa,
twarz ukryłam w nocy,
by nie doznać, jak oni,
blasku dnia przemocy.

Tej samej jednak nocy
powrócili do mnie.
Cień ich z twarzy zerwałam
jak białą opaskę.
Noc następna i powrót,
nie mam już wyboru...
Zaznaję więc miłości nawet w czas terroru.

Posiwiałam w zamknięciu
w śnie nocy złowrogim.
Tam gdzie parkan, dziś kwiaty
krzyczą swą czerwienią,
lecz cień braci dziesięciu
powraca w me progi
i braterską umowę
spisuje w kamieniu.

copyright by alpha group 1999-2000