Make your own free website on Tripod.com

wagony

Noc rozpostarła płaszcz swój szalony,
gwiazdy wirują w obłędnym śnie.
Na torach krzyk, jadą wagony.
Dokąd-to-dokąd? Ach, któż to wie?
Taktem to takim, do taktu w takt,
stukają koła w śmiertelny trakt.
Znikąd, z ciemności jadą w nieznane,
piekielne monstra czarne i złe.
Zaplombowane, zaryglowane.
śmierć je stworzyła i śmieje się.
Żywe wagony o martwych twarzach,
żywe numery na każdym z nich.
Nie skaczcie w biegu,
tu się nie zdarza,
by ktoś was wliczył pomiędzy swych.

Noc zbladła z bólu, przejaśnia się.
Jęk torów zniknął w porannej mgle.
Czy coś się stało?
-Nic się nie stało.
Jechały?
-Często wiele jechało.

copyright by alpha group 1999-2000